Pełna miska, a pies nadal szuka jedzenia: skąd bierze się ciągły apetyt?

Miska jest pusta. Pies podchodzi do niej jeszcze raz. Potem zagląda do kuchni, zaczepia opiekuna, węszy przy stole. Dostaje coś dodatkowego i… natychmiast znów jest gotowy na jedzenie.
Brzmi znajomo?
W takiej sytuacji łatwo dojść do wniosku, że pies po prostu jest głodny. To jednak tylko jedna z możliwości. Nadmierne zainteresowanie jedzeniem może mieć związek z jego sposobem żywienia, nawykami, poziomem aktywności, a czasem również ze stanem zdrowia.
Dlatego zamiast od razu zwiększać porcję, warto najpierw sprawdzić, co właściwie stoi za wilczym apetytem.
Pies może być łakomczuchem i wcale nie oznacza to problemu
Niektóre psy są wyjątkowo mocno nastawione na jedzenie. Dla nich otwierająca się lodówka jest wydarzeniem, a każdy szelest opakowania brzmi jak zapowiedź uczty.
Takie zachowanie samo w sobie nie musi oznaczać, że pies otrzymuje zbyt mało jedzenia.
Jeżeli jego masa ciała jest prawidłowa, kondycja dobra, a apetyt od zawsze był duży, możliwe, że po prostu ma silną motywację pokarmową. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy opiekun zaczyna odpowiadać na każde zainteresowanie jedzeniem dodatkową porcją.
W ten sposób można nieświadomie nauczyć psa bardzo prostego schematu:
patrzę na opiekuna → dostaję jedzenie → warto robić to częściej.
Po pewnym czasie pies może prosić o jedzenie nie dlatego, że jest głodny, ale dlatego, że nauczył się, iż proszenie działa.

Jest jeszcze jeden częsty powód: pies je za dużo, choć opiekun tego nie widzi
Najłatwiej kontrolować główny posiłek. Znacznie trudniej policzyć wszystko, co pojawia się pomiędzy nim. Rano kilka przysmaków podczas spaceru. Później kawałek mięsa przy przygotowywaniu obiadu. Po południu gryzak. Wieczorem coś ze stołu.Każda z tych rzeczy wydaje się niewielka. Problem zaczyna się po ich zsumowaniu.
Dodatki również dostarczają energii, dlatego powinny być uwzględniane w całodziennym bilansie. U małego psa ich znaczenie może być szczególnie duże. Dobrym sposobem na sprawdzenie sytuacji jest prowadzenie przez kilka dni prostego dzienniczka żywieniowego. Nie tylko główne posiłki, ale absolutnie wszystko, co trafia do pyska. Często dopiero wtedy okazuje się, że pies wcale nie je za mało.
A jeśli pies rzeczywiście nie czuje sytości?
Tu sytuacja robi się bardziej interesująca. Na apetyt wpływa nie tylko ilość jedzenia, ale również jego skład, kaloryczność, tempo spożywania i indywidualne cechy organizmu.
Znaczenie ma także sposób podania posiłku. Pies, który pochłania jedzenie w kilkadziesiąt sekund, może sprawiać wrażenie, jakby w ogóle nie dostał obiadu. Sama miska zostaje opróżniona tak szybko, że nie ma czasu na spokojne spożywanie posiłku.
W takich przypadkach pomocne może być spowolnienie jedzenia - na przykład przez wykorzystanie odpowiednich akcesoriów do karmienia czy podzielenie dziennej porcji na kilka mniejszych posiłków. Nie chodzi o to, by psa „przetrzymywać” bez jedzenia. Chodzi o zmianę sposobu, w jaki posiłek jest spożywany.
Objętość ma znaczenie, ale kalorie są ważniejsze
To szczególnie istotne przy porównywaniu różnych sposobów żywienia.
Pies może dostać dużą miskę jedzenia o stosunkowo niewielkiej wartości energetycznej albo niewielką porcję bardzo kalorycznego posiłku. Sama wielkość porcji nie mówi więc wszystkiego.
Świeże i gotowane posiłki zawierają zazwyczaj więcej wody niż suchy granulat. W efekcie przy określonej wartości energetycznej mogą zajmować w misce więcej miejsca. Dla niektórych psów ma to znaczenie praktyczne - duża, wilgotna porcja może być po prostu bardziej satysfakcjonująca wizualnie i objętościowo. Nie należy jednak utożsamiać większej objętości z automatycznie większym uczuciem sytości. O tym decyduje znacznie więcej czynników.
Najważniejszy test? Spójrz na sylwetkę, nie na pustą miskę
To jedna z najprostszych zasad, które warto zapamiętać.
Pusta miska nie jest dowodem na to, że pies potrzebuje większej porcji.
Znacznie więcej mówi jego masa ciała i kondycja.
Jeżeli pies regularnie zjada wszystko, ale utrzymuje prawidłową sylwetkę, nie ma potrzeby zwiększania ilości jedzenia tylko dlatego, że prosi o więcej.
Jeżeli natomiast zaczyna chudnąć mimo prawidłowego apetytu, sytuacja wymaga dokładniejszej analizy.
Podobnie, gdy masa ciała stopniowo rośnie – wtedy zwiększanie porcji byłoby oczywiście złym kierunkiem.
Kiedy „jestem głodny” może być sygnałem choroby?
Tutaj warto zachować czujność.
Jeśli pies nagle zaczyna jeść znacznie więcej niż wcześniej, szczególnie gdy towarzyszy temu spadek masy ciała, zwiększone pragnienie, częstsze oddawanie moczu, problemy trawienne lub zmiana zachowania, nie należy zakładać, że jest po prostu bardziej głodny.
Nadmierny apetyt może towarzyszyć niektórym problemom zdrowotnym i zaburzeniom metabolicznym. W takiej sytuacji odpowiedzią nie powinna być kolejna porcja, lecz konsultacja z lekarzem weterynarii.
Szczególnie ważna jest zmiana względem dotychczasowego zachowania. Jeśli pies przez kilka lat jadł normalnie, a nagle zaczyna obsesyjnie poszukiwać jedzenia, warto potraktować to jako informację, a nie tylko irytujący nawyk.
Zanim dosypiesz do miski, sprawdź pięć rzeczy
Gdy pies po raz kolejny stoi przy pustej misce, warto zamiast automatycznie go dokarmiać zadać sobie kilka pytań:
Czy jego masa ciała jest prawidłowa?
Ile naprawdę zjada w ciągu całego dnia?
Czy dostaje dużo przekąsek lub gryzaków?
Czy je bardzo szybko?
Czy jego apetyt zmienił się nagle?
Jeśli odpowiedzi nie budzą niepokoju, prawdopodobnie nie ma powodu, by traktować pustą miskę jako sygnał do zwiększania porcji.
Bo w psim żywieniu „zjadł wszystko” i „potrzebował więcej” to dwie zupełnie różne informacje. Najlepszym punktem odniesienia pozostają kondycja psa, jego potrzeby energetyczne i zachowanie obserwowane w dłuższej perspektywie.
